11:06

Sarah J. Maas Szklany tron

eM bardzo chciała, żeby ta książka jej się podobała.
Nawet nie macie pojęcia jak bardzo!

I wszystko wskazywało na to, że tak będzie. eM była sceptyczna, ale sporo osób zachwalało i eM w końcu się zdecydowała.
Bo miała być dziewczyna, która kopie tyłki.
Bo miały być sukienki (sami zobaczcie jak wygląda tył okładki!). 
Bo miał być turniej i ogólnie wariacja na temat historii Kopciuszka.
I okładka była zacna.
I eM znalazła książkę na wyprzedaży i była z siebie dumna, że wydała na nią tylko trochę ponad 10 zł (co potem traktowała jako szczęście, że tylko tyle na nią wydała, bo gdyby wydała więcej eM byłaby zła. Bardzo zła).


To co poszło nie tak?
Według eM najgorszym elementem była główna bohaterka, która tak naprawdę była podstawą całej historii. A wiecie co się dzieje, kiedy podstawa jest kiepska?
No właśnie.
Celaena zachowuje się jakby miała rozdwojenie jaźni. Raz jest wyszkoloną zabójczynią, która życie mocno doświadczyło. Po chwili zaś zachowuje się jak najgorsza z najgorszych bohaterek, której eM ma ochotę przywalić kapciem. eM teoretycznie rozumie, że ma 17 lat i niby tak się zachowują dziewczyny w jej wieku.
Ale serio. Straciła rodziców (widziała to), została wyszkolona na zabójczynię, pracowała w zawodzie (!!!) przepracowała rok w najgorszej na świecie kopalnie i co?
To chyba powinno spowodować, że się inaczej podchodzi do świata.

Ale co tam eM wie. eM tylko czyta książki. I ogląda seriale. I filmy. eM się nie zna.

Drugim elementem, przez który eM zgrzytała zębami były dialogi.
eM teraz nie przytoczy Wam żadnego, który wypróbowałby Wasze zęby, bo czytała dawno, a nie ma w zasięgu ręki książki, żeby jakiegoś poszukać.
Uwierzcie eM.
Chociaż to też mogłoby wynikać z tego, że eM przewracała oczami za każdym razem, kiedy Celaena przeskakiwała pomiędzy swoimi odsłonami.

Wątek miłosny? Jest. Mało rozwinięty (może to i dobrze), ale pani Maas ma zamiar napisać kilka części tej historii, więc eM obstawia, że w niedalekiej przyszłości zostanie rozwinięty. Tylko eM nie wie, czy w tej opowieści mamy trójkąt, czy czworokąt. Hm. Chyba tylko to spowoduje, że eM sięgnie po kolejną część. To i wiara w ludzkość.
Bo przebieg turnieju był dosyć przewidywalny. Ehh. Chyba eM się robi za stara na takie książki...

Jedyną pozytywną rzeczą, którą znalazła eM, było wątek magiczny. Czegoś takiego eM jeszcze nie widziała/czytała. Niestety było go mało i eM nie była w pełni zadowolona.
Okej, okej (nicniejestokej!), rozwinięcie pewnie będzie w dalszych częściach.

Pomysł był NAPRAWDĘ dobry. I eM jest przykro, że nie został inaczej wcielony w życie. Bo mogłaby być z tego dobra historia. Dla wszystkich. A tak to dostajemy kolejne młodzieżowe... Coś.
Chyba, że eM tak odbiera tę książkę, bo miała zbyt wysokie oczekiwania wobec niej?
Sami oceńcie.
Copyright © eM poleca , Blogger