Nadszedł dzień, w którym skłonność eM do ulegania ładnym okładkom nie doprowadziła do wpisu w którym eM marudzi, że ładne okładki znowu ją pokonały.
No ale jak mogło by być inaczej. W końcu mowa o Jane Austen.
Jej historie nie potrzebują ładnych okładek.
One obronią się same. I pewnie nie potrzebują, żeby broniła ich dziewczyna, która pisze o książkach i innych tworach kultury w trzeciej osobie.
Bo eM po przeczytaniu Dumy i Uprzedzenia nawet przez myśl nie przeszło, żeby napisać o niej na blogu. Tak naprawdę, na jej temat zostało już wszystko powiedziane. Albo prawie wszystko. Najpopularniejsza książka Jane Austen była inspiracją dla innych twórców, jej bohaterowie stali się swego rodzaju archetypami. Nawiązania do Dumy i Uprzedzenia możemy znaleźć na każdym kroku.
eM ma tu na myśli bohaterów książkowych do których wzdychamy (czyt. zaklepańców), ponieważ eM dochodzi do wniosku, że Pan Darcy jest oryginalnym zaklepańcem. Jeżeli ktoś zna bohatera starszego niż Pan Darcy (nie chodzi o wiek bohatera, chodzi o to kiedy książka została wydana), to niech da znać. eM coś czuje, że na ten temat można byłoby napisać pracę naukową.
Dodatkowo, eM wydaje się, że Duma i Uprzedzenie całkiem nieźle pokazuje relacje panujące między ludźmi w czasach, które opisuje. eM swego czasu była zafascynowana (i jednocześnie trochę przerażona) tym, że w czasach Austen eM byłaby na drodze ku zostaniu starą panną i wszyscy znajomi plotkowaliby na ten temat. Czy to nie pokazuje jak bardzo zmieniło się społeczeństwo? Czyż to nie cudowne? Na przykład dla eM, postać Pani Bennet jest przerysowanym obrazem jak stereotypowo powinna się zachowywać kobieta w tamtych czasach. Ale gdyby tak głębiej popatrzeć, to czy nie znajdziemy w bohaterach nas samych, albo naszych znajomych?
eM czytała Dumę i Uprzedzenie kilka lat po obejrzeniu filmu na jej podstawie, więc doskonale wiedziała co się wydarzy. No dobrze, może nie pamiętała wszystkiego, ale znała główny zarys fabuły. I ku jej zdziwieniu, bardzo dobrze jej się to czytało. Może to właśnie dlatego, że nie czytała żeby się dowiedzieć, co będzie dalej, ale żeby delektować się historią i zwracać uwagę na szczegóły, które pewnie by jej umknęły przy czytaniu bez znajomości historii.
Historia nie jest śmieszna, ale znajdą się w niej momenty, kiedy będzie można zaśmiać się pod nosem w trakcie lektury. Może to nic wielkiego, ale dzięki temu Duma i Uprzedzenie była dla eM lżejsza w odbiorze? eM sama nie wie jak ma to dokładnie wyjaśnić.
Z jednej strony eM żałuje, że nie przeczytała Dumy i Uprzedzenia wcześniej, może dzięki temu wyłapałaby jakieś ciekawe motywy w innych książkach? Z drugiej zaś, eM cieszy się, że w ogóle przeczytała i wydaje jej się, że trafiła na odpowiedni moment w swoim życiu na nią. Przez to w pełni mogła czerpać przyjemność z lektury.
Nie czytaliście? Spróbujcie, bo warto! Tylko nie zmuszajcie się do przeczytania jej, bo przecież to klasyka!
Powieść Jane Austen to nie zając. Nie ucieknie Wam.
Nie czujecie, że to coś dla Was? Pamiętajcie o tytule, może kiedyś zdecydujecie się na niego.
Czytaliście?
To eM ma do Was sprawę...
Jak bardzo uwielbiacie Pana Darcy'ego?